Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 15x12. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 15x12. Pokaż wszystkie posty

środa, 25 stycznia 2012

15 lat minęło: nie sądziłem, że mnie tu umieszczą... a jednak!

Napomykałem już o tym półgębkiem raz czy dwa. Dziś mogę powiedzieć oficjalnie. Bezdomne wampiry już są! Co ciekawe, nowy album Tadeusza Baranowskiego (z moim skromym udziałem) ujrzał światło dzienne (czy też blask księżyca) dokładnie 15 lat po pewnej studniówce podczas której wydarzył się dramat.
Dramat miał, o ile dobrze pamiętam, trzy akty i improwizowany finał, który wymknął się nam, twórcom spod kotroli. Tak staraliśmy się, by miał coś z klasycznych filmów gangsterskich, a podobno wyszło coś a la (fiu fiu) Kantor. Cóż, tak to bywa z artyściątkami.

Co najciekawsze w kontekście dzisiejszego newsa, dzięki kilku cytatom z... Baranowskiego, woda sodowa lała się w rzeczonym dramacie strumieniami. A my pławiliśmy się w tych strumieniach z dziką rozkoszą i bawiliśmy się świetnie. Jak bawiła się publiczność nie widziałem dzięki oślepiającej lampie umieszczonej przebiegle na wysokości moich oczu. Tak, żeby dobrze się pracowało mistrzowi  vhs, który niestety to wszystko nakręcił.

Ostatecznie dramat miał tylko jedno wykonanie, a więc w kategoriach broadwayowskich był, co tu dużo mówić, klapą.


ps. Na zakończenie zaprezentuję ówczesną świerzynkę, dzięki której na moim garniturze zniosłem do domu cały kurz z parkietu auli lubelskiego PLSP. 

piątek, 30 grudnia 2011

15 lat minęło: the end of laughter and soft lies


Jeśli ktoś z Was jest ciekawy, co też przedstawia powyższy obrazek sprzed 15 lat, śpieszę donieść, że jest to dość dokładnie odwzorowana scena, która rozegrała się w Lublinie na ul. Muzycznej (przy żywopłocie bursy) pomiędzy mną, a pewną ładną dziewczyną (nazwijmy ją A). 
Nie bez znaczenia jest fakt, że na blejtramie, który trzymam w ręku, za parę godzin powstanie chyba najgorszy obraz olejny jaki zrobiłem w życiu.

poniedziałek, 21 listopada 2011

15 lat minęło: let's dance!

Tak się tańczyło, biegało (i nie tylko...) w sezonie jesień'97.

















ps. Gdyby mi ktoś w "tamtych czasach" powiedział, że Renton zostanie Jedi, a Matylda urodzi Skywalkera, tobym się obśmiał że hej.
Podobnie byłoby zresztą, gdyby mi ów ktoś zdradził moje przygody. Na przykład to, że dokładnie za piętnaście lat namaluję pin upa dla Ponurego Krwiożercy i Krwiożerczego Ponuraka. No nie do wiary!

niedziela, 30 października 2011

15 lat minęło: Nieznany żar vs Последний троллейбус

Piętnaście lat temu, w warszawskim Muzeum Plakatu miała miejsce wystawa, którą magazyn Machina (nr 7 z pażdziernika 1996 r.) anonsował tak:








































Wystawa ta zmieniła mi życie. A nawet jej nie widziałem. 
Ot paradoks. 

ps. o innym moich przygodach w tamtym czasie opowiada jedna z najsmutniejszych piosenek świata.
Kto kiedykolwiek wracał ostatnim trolejbusem, ten wie.


piątek, 30 września 2011

15 lat minęło: Ulynüm Homm

Piętnaście lat temu było zimno i padał deszcz. Wtajemniczeni w sztuki piękne wiedzą pewnie, że nie są to okoliczności specjalnie sprzyjające plenerom malarskim. Palce kostnieją, farby olejne nijak nie chcą się czepiać mokrego podłoża, grzane piwo rozleniwia, a do domu daleko. Nie ma innego wyjścia jak przejść na konceptualizm, ewntualnie zaszyć się w ciepłej "bazie" by przechytrzyć warunki atmosferyczne.
Tak właśnie, we wrześniu 1996 roku, powstał w Tyliczu koło Krynicy wtedy jeszcze chyba Górskiej, komiks pt.Ulynüm Homm znany również jako Obraz Przemka na pilśni.
Oto on w pełnej krasie.



Długo by mówić o genezie, tłumaczyć zawiłości formy i treści. Pozwolę więc sobie ominąć te zagadnienia i skupić się na podstawowych informacjach.



Otóz komiks jest autobiograficzny i smutny. Jeśli ktoś z Was też miał kiedyś 19 lat, pewnie domyśla się dlaczego.


Co do techniki to również nie będę robił tajemnic. Otóż wydrapałem go, pożyczonym od Piotrka W., niebieskim nożykiem introligatorskim na nieudanym obrazie, na żle zagruntowanej płycie pilśniowej (stąd bogactwo kolorów).


ps.Pan kierowca, który nas wtedy woził żukiem, powiedział że na takim słabym plenerze to w życiu nie był. Nie każdy się od razu musi znać na sztuce, prawda?.

środa, 31 sierpnia 2011

15 lat minęło: EUGHH

W sierpniu 96 próbowałem zabić czas. Komiksem. Wymyśliłem sobie, że każdego dnia będę rysował jeden kadr historii, a żeby nie było banalnie, kadry powstawały (tzn miały powstawać) nie "po kolei", lecz losowo. Przykładowo: dziś kadr nr 47, jutro 16, pojutrze 27 itd. Klasycznego scenariusza rzecz jasna nie mogło być, miał się dopiero z tej mozaiki wyłonić.
Koniec końców, z eksperymentu nic nie wyszło. W szpargałach pozostało mi tylko kilka rozrzuconych po pustych planszach obrazków. 
Na przykład taki:



piątek, 22 lipca 2011

15 lat minęło: Masło w Hadesie

Tydzień temu piorun uderzył w mój Internet niwecząc wszelkie próby punkualnej publikacji kolejnej porcji wspominek. A miało być tak pięknie (o czym za chwilę).

Piętnaście lat temu, w lipcu 1996 roku na fali emocji wywołanych koncertem Masła w Hadesie*  powstał zin Morderca Dziewczynka i Roślinka (nazwa wzięta z tytułu gazetowej recenzji Leona Zawodowca). Przy okazji zina narodził się też Surpiko - tam pierwszy raz pojawiłem się pod takim pseudonimem jako jeden z dwóch  naczelnych gazetki  (obok Kamila Kamila aka Industrial).
Słabo widoczny dowód (ledwo) widnieje w prawym dolnym rogu tego paska.


Z kolei data powstania komiksu wskazuje jak pięknie mogłoby być, gdyby udało się opublikować tę notkę we właściwym terminie ; ).

*) Masło w Hadesie brzmi pięknie ale gwoli ścisłości należy się Wam wyjaśnienie: Masło to odprysk Miłości (ale dziś poeta ze mnie!) w składzie Tymański/Trzaska, z kolei Hades był wtedy nobliwą lubelską piwniczką jazzową.

środa, 15 czerwca 2011

15 lat minęło: w deszczu i po ciemku

ech ... blobb zamienia mi się powoli we wspominkowy mięsięcznik o filmach. Dzisiaj "Siedem" - opowieść o bieganiu za zwyrodniałym bydlakiem w deszczu i po ciemku.



Film jak film, ale smak orzeszków, które chrupaliśmy sobie w ostatnim rzędzie lubelskiego kina Wyzwolenie pamiętam do dzisiaj.

niedziela, 15 maja 2011

15 lat minęło: w plenerze...

Maj '96. Malowanie w Sandomierzu, rzeźbienie w Bydgoszczy i Tata2 w magnetofonie.  
Te młode organizmy to mają wytrzymałość.



ps. Przerwa okazała się ciut dłuższa niż się spodziewałem. Powolutku wracam do regularnego, mam nadzieję, pisania.

piątek, 15 kwietnia 2011

15 lat minęło: jeśli być jak John Malkovich...

... to w "Po tamtej stronie chmur" Antonioniego (i Wendersa) - kolejnym z filmów, które dokładnie 15 lat temu zmieniały moje życie...

wtorek, 15 marca 2011

15 lat minęło: Jusqu'ici tout va bien.

15 lat temu, pewnego marcowego, zimnego i wstrętnego wieczora poszedłem do kina na Nienawiść. Wróciłem do domu inny.



Dla zainteresowanych lekcja języka francuskiego:
krowa we Francji nazywa się la vache.