środa, 25 kwietnia 2012
wtorek, 24 kwietnia 2012
O mokrych palcach i słabej pamięci.
Jakiś czas temu miałem przyjemność zamoczyć palce w prawdziwym Degrengolandzie. Oto efekt:
ps.
A już po publikacji zauważyłem, że z wrażenia zapomniałem na okładce uwzględnić Autorów za Degrengoland odpowiedzialnych. Dominika Szcześniaka, Pawła Wojciechowicza, Macieja Pałkę i Roberta Loobego najmociej przepraszam.
czwartek, 12 kwietnia 2012
Surpirelli
Podobno wielu ludzi zadaje sobie pytanie, jak będzie wyglądał grudzień tego roku. Otóż ja już wiem. Tak jak wszyscy posiadacze pewnego kalendarza, o którym napomykałem jakiś czas temu, i który można jeszcze dostać za darmo* w sklepiku Kultury Gniewu.
Najwyższa chyba pora, byście dowiedzieli się i Wy.
*) By dostać kalendarz za darmo wystarczy, na ten przykład, kupić Niedole Julitty, oraz dodatkowo parę innych komiksów za minimum 54.10 zł. ;)
ps. Według ostatnich doniesień, komiks Grzegorza Janusza i Marcina Podolca, który stał się inspiracją dla powstania tego wydawnictwa, ma zostać filmowo zaadaptowany. O ekranizacji kalendarza media niestety milczą.
czwartek, 5 kwietnia 2012
Okrągła rocznica pierwszego pisku w uszach
I pomyśleć, że dziewczyny, które rodziły się w czasie, gdy ja niszczyłem sobie słuch na pierwszym w życiu koncercie, świętują właśnie dwudzieste urodziny... rany julek...
ps. wszystkiego najlepszego dziewczyny;)
niedziela, 1 kwietnia 2012
Sur m'Ale Gobros
Jeśli nie wiecie, o co chodzi w tytule i powyższym obrazku, ten post jest dla Was. Otóż nadszedł czas (i nie jest to żaden prima aprilis, o nie), by bezwstydnie przyznać się do tego, że znów bawię się Lego. Z bratem. W Internecie. Jeśli chcecie popatrzeć jak to robimy, zapraszam do podglądania.
Przenajserdeczniej.
ps. Na ilustracji pierwsze Lego, które dostałem od mamy z okazji pomyślnego ukończenia pierwszej klasy podstawówki sto lat temu.
wtorek, 20 marca 2012
Diabelska propozycja Polityki
Na koniec największe zaskoczenie na plus - „Ballada o tym, jak zły Mansfeld swój apetyt zaspokoił”. Przemysław Surma przypomina, jak wygląda przedwojenny komiks lub inaczej parakomiks zwany także „seryjką obrazkową”. Autor stworzył wierszowany, zabawny tekst pod obrazkami i wspaniałe ilustracje, przywodzące na myśli najlepsze lata polskiej ilustracji książkowej i styl Janusz Stannego. Na miejscu Surmy rzuciłbym komiks w diabły i wysłał historię o Mansfeldzie razem z CV do wszystkich dobrych wydawców książek obrazkowych dla dzieci. O ile już tego nie zrobił.
Te mile mnie łechcące słowa pochodzą z recenzji gliwickiej antologii komiksowej Niczego sobie, która to recenzja ukazała się na komiksowym blogu Polityki.pl prowadzonym przez Sebastiana Frąckiewicza.
ps. O Niczego sobie można co nieco poczytać również tutaj.
piątek, 24 lutego 2012
Mansfeld na świeżym powietrzu
Dość enigmatycznie pisałem o tym przedsięwzięciu parę tygodni temu. Dziś moge już oficjalnie poinformować Was o premierze skończonego dziełka - antologii komiksów o mieście Gliwice pt. Niczego sobie, którą miałem przyjemność, w znakomitym towarzystwie, współtworzyć. Prezentacja albumu będzie miała miejsce w najbliższą niedzielę, 26 lutego, w gliwickim Muzeum. Szczegóły i kilka zaostrzających apetyt plansz znajdziecie na stronie gospodarza i wydawcy.

Premiera pojutrze, a tymczasem już od dzisiaj, na ogrodzeniu gliwickiej Willi Caro przy ulicy Dolnych Wałów, można przeczytać cały (10 stron wierszem i w kolorze!) "komiks" mojego autorstwa traktujący o kulinarnych przygodach niejakiego Mansfelda. Dreszczyku emocji niech doda fakt, że lektura odbywać się będzie całkiem blisko miejsca, w którym toczy się, krew w żyłach mrożąca, historyjka.
Zapraszam serdecznie, przypominając jednocześnie o ciepłym odzieniu i szalikach.
Za zdjęcie (i nie tylko) dziękuję Mikołajowi Ratce, który przy całej antologii wykonał wielką i świetną robotę.
Dzięki Mikołaj!
ps. Informacja dla osób uczuciowych. Album można polubić.
pps. Z ostatniej chwili: Mansfeld w telewizji! Zaintrygowani mogą kliknąć w zdjęcie poniżej.
wtorek, 31 stycznia 2012
środa, 25 stycznia 2012
15 lat minęło: nie sądziłem, że mnie tu umieszczą... a jednak!
Napomykałem już o tym półgębkiem raz czy dwa. Dziś mogę powiedzieć oficjalnie. Bezdomne wampiry już są! Co ciekawe, nowy album Tadeusza Baranowskiego (z moim skromym udziałem) ujrzał światło dzienne (czy też blask księżyca) dokładnie 15 lat po pewnej studniówce podczas której wydarzył się dramat.
Dramat miał, o ile dobrze pamiętam, trzy akty i improwizowany finał, który wymknął się nam, twórcom spod kotroli. Tak staraliśmy się, by miał coś z klasycznych filmów gangsterskich, a podobno wyszło coś a la (fiu fiu) Kantor. Cóż, tak to bywa z artyściątkami.
Co najciekawsze w kontekście dzisiejszego newsa, dzięki kilku cytatom z... Baranowskiego, woda sodowa lała się w rzeczonym dramacie strumieniami. A my pławiliśmy się w tych strumieniach z dziką rozkoszą i bawiliśmy się świetnie. Jak bawiła się publiczność nie widziałem dzięki oślepiającej lampie umieszczonej przebiegle na wysokości moich oczu. Tak, żeby dobrze się pracowało mistrzowi vhs, który niestety to wszystko nakręcił.
Dramat miał, o ile dobrze pamiętam, trzy akty i improwizowany finał, który wymknął się nam, twórcom spod kotroli. Tak staraliśmy się, by miał coś z klasycznych filmów gangsterskich, a podobno wyszło coś a la (fiu fiu) Kantor. Cóż, tak to bywa z artyściątkami.
Co najciekawsze w kontekście dzisiejszego newsa, dzięki kilku cytatom z... Baranowskiego, woda sodowa lała się w rzeczonym dramacie strumieniami. A my pławiliśmy się w tych strumieniach z dziką rozkoszą i bawiliśmy się świetnie. Jak bawiła się publiczność nie widziałem dzięki oślepiającej lampie umieszczonej przebiegle na wysokości moich oczu. Tak, żeby dobrze się pracowało mistrzowi vhs, który niestety to wszystko nakręcił.
Ostatecznie dramat miał tylko jedno wykonanie, a więc w kategoriach broadwayowskich był, co tu dużo mówić, klapą.
ps. Na zakończenie zaprezentuję ówczesną świerzynkę, dzięki której na moim garniturze zniosłem do domu cały kurz z parkietu auli lubelskiego PLSP.
poniedziałek, 23 stycznia 2012
Mrrrr...
Krwiożerczy Ponurak, Ponury Krwiożerca, Tadeusz Baranowski, Jacek Frąś, Koza Janek, KaeReL, Jakub Rebelka, Marcin Podolec, Marek Turek, Śledziu, Tomasz Leśniak, Krzysztof Ostrowski. I ja.
W jednym albumie!
Są powody do mruczenia!
Szczegóły wkrótce.
ps. Obrazek (informację zresztą też) pożyczyłem z bloga Kultury Gniewu. Kto nie wierzy może kliknąć i sprawdzić ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)








